Niestety nie zdążyłem sklecić paru słów wcześniej więc muszę nadrobić stracony czas…
Hmmm… Na czym to ja skończyłem… A tak…
Na buzujących emocjach. Emocje buzują nadal, ale tym razem ich reakcje są z goła inne.
Vlk zaniedbał odrobinę systematyczne podawanie swych relacji na świat. Przygotowywał się do piątkowego egzaminu. Skuteczność tej czynności poddaję w wątpliwość, ale jednak czas nie pozwolił mi zawitać na stronę i zmaterializować mych przemyśleń.
Wiele wydarzyło się w tak wydawało by się krótkim okresie czasu. Po szybkim egzaminie jeszcze szybsza podróż wieloma niespodziankami… Niesamowite zdziwienie ogarnęło mnie gdy przyszedłem na PKP. I ze zdziwieniem odkryłem iż mój pociąg nie pojedzie już o tej porze. Perspektywa czekania na następny po godzinie 18:00 wydawała się wielce męcząca.
Natchnęło mnie i wyruszyłem sprawdzić pks… eureka za 10 minut miałem wyjechać w drogę do samego miasta mojego urodzenia. W drodze jednak odebrałem specyficzny telefon, który nie pozwolił mi spokojnie dojechać do domu… ciągle słyszałem specyficzne słowa, które powtarzały się w mej głowie. Decyzja zapadła wyjazd za wszelką cenę do Łodzi…
Niepewność przed przyjazdem była ogromna… jednak wszystko rozwiało się na miejscu. Sposób w jaki zostałem przyjęty rozwiał moje wszystkie wątpliwości. Rewelacyjny dzień i poranek musiał się jednak zakończyć i przede mną pojawiła wizja podróży powrotnej. Już bez entuzjazmu i energii jaką objawiałem przed przyjazdem do Łodzi. Nawet ekscytacja przy poznawaniu nowych ludzi nie mogła zapełnić pustki jaka powstała. Niestety trafiłem na tercet skrzypaczek… Mogę to podsumować jednym zdaniem. Głosy i rozmowy tych że Pań były dostosowane do instrumentów na jakich grały. Zmęczony po wielu nieprzespanych nocach próbuję odzyskać siły do dalszej walki z uczelnią.
Dziś udało się połowicznie zwyciężyć… Wyniki piątkowego egzaminu nie były rewelacyjne, jednak pozwoliły na do pytkę, która była sukcesem w każdej postaci. Szybko i w miłej atmosferze odebrałem wpis i z radością wróciłem do normalnego życia.
Jednak poprawienie egzaminu z angielskiego było jedna wielką porażkom, rzadko mi się zdarza, aż tak bardzo zawalić… Dostałem jednak szanse na kolejne podejście do egzaminu w odrobinę zmienionej formie.
Jeśli wszytko przebiegnie tak jak oczekuję już niedługo znajdę się na politechnice łódzkiej… czy jednak uda się pokaże czas, który jednak sprzyjał mi przez te lata. Więc jestem dobrej myśli…
Do zobaczenia…
Napisane w początki