Dzień bez wyzwań…

Dziś bardzo późno zabrałem się do pisania…

Dzień wydawać by się mogło bez większych zobowiązań i naglących obowiązków. Jednak minął w mgnieniu oka, nawet wyniki wczorajszego egzaminu nie mogły obniżyć przyjemności takiego dnia. Co prawda nie jest pozytywny, ale błędy zostały mi wskazane mam wyznaczony cel do pokonani. Nie czuje się “samotnie” tylko jednemu szczęśliwcowi udało się sprostać wymaganiom i chwała mu za to.

Scenariusze o których niedawno wspominałem zacierają się nikną… Przestają istnieć, czyżby to stres sesyjny płatał figle mej wyobraźni…

Koncertowe plany muzyczne zaczynają rozrastać się w tempie logarytmicznym… Na dzień dzisiejszy, przyszły miesiąc obfituje w trzy różnej maści koncerty. Od folk – folk metalu z domieszka awangardy, przez darkwave. Na awangardowo, klasycznie i ludowo kończąc.

Przekonamy się już niedługo jakie wrażenia przyniosą planowane koncerty…

Sesja w trakcie wiec warto o niej wspomnieć. Egzaminacyjnie jestem już w połowie drogi presja ogromna sprawia iż stres w tym roku jest nie do opisania… Ciąży nad nią piętno zmiany uczelni i miejsca zamieszkania… Tak naprawdę jeszcze w duchu nie czuje pewności tej decyzji… Czas jednak pokaże…

A propo czas wyruszyć już niedługo w podróż moim ulubionym krajowym przewoźnikiem PKP. I pisze to bez cienia ironii. Można powiedzieć , że połowę mojej kariery studenta spędziłem w pociągu… Według mnie jest to najlepszy sposób podróżowania, mnogość sytuacji i ludzi na wydawało by się monotonnej trasie w tą i z powrotem jest zadziwiająca. Za każdym razem gdy wsiadam do pociągu czekam na wyjątkowy bieg wydarzeń, który zaraz nastąpi…

Czas się wybrać w długą podróż do miasta Łódź… Czekam aż cyfry w kalendarzu wskażą odpowiednią kombinacje niepowtarzalnych liczb.

Z tą nieukrywaną tęsknotą zamykam kolejny dzień…

Dobranoc


~ - autor: wilkszary w dniu luty 5, 2008.

Dodaj komentarz