Anglický…

•luty 4, 2008 • Dodaj komentarz

Nagła pobudka, wzrok utkwił w tarczy zegara… 11:00… Egzamin o 9:30 hmmm… cóż za zdziwienie…

Na szczęście to tylko niesamowicie realny sen. Adrenalina zadziałała błyskawicznie teraz naprawdę realnie i bez żadnych wątpliwości oczy otwarły się na świat…

Krótka poranna krzątanina, włóczenie po mieszkaniu próbowały rozwiać nadmiar emocji. Czas gdy wkładam dobrze dobrany garnitur nie może równać się z niczym innym… Spokój i uśmiech, mobilizacja… Droga na uczelnie, przyjemny poranny wysiłek znana codzienna monotonia…

Z dół w górę, i jeszcze wyżej i znowu z góry… parę znanych z widzenia napotkanych płytek chodnikowych… Część lasu dziś zalanego pięknym wschodzącym słońcem… Gdyby mieć aparat, ileż pięknych zdjęć można uchwycić podczas jednego tylko spaceru.

Nagle nie wiedząc kiedy, obraz sali piwnicznej gdzie już wielu studentów cierpiało swe katusze… Zadowolenie trwało krótko… Z każdym pytaniem pozytywne emocje wędrowały z dala od duszy… Potrzeba walki pchała do przodu, a nóż sie uda nigdy nie wiadomo…

Powrót skomplikowany, jednak sprawny… pragnienie pozostania sememu, zaszycie się w mroku mieszkania uspokojenia ciągle krążącej i buzującej adrenaliny ogarnęło mnie wszechwładnie…

Cisza i spokój jak zawsze w takiej chwili zakłócił dzwonek telefonu… Przez chwile miałem ochotę wyłączyć telefon, zostawić tą rozmowę na później… Jednak nie potrafię nie odebrać…

Zaciekawienie i troska z drugiej strony stały się uspokajają muzyka dla mych uszu… Jednak nie trwało to zbyt długo… Wyczuwam, że coś jest nie tak może to odległość sprawia iż mój umysł tworzy scenariusze… Czuje się niesłuchany… jestem odbiornikiem bez prawa głosu… Mój głos nudzi, nie wnosi nic nowego… Może to tylko wrażenie, bardzo chce by tak było…

Telefon zamilkł…

Żadne dźwięki nie były wstanie dotrzeć do mej świadomości. W zupełnej ciszy, sam ze sobą toczyłem batalie.. Wynik nierozstrzygnięty…

Muzyki nadszedł czas…

Nadszedł czas…

•luty 3, 2008 • Dodaj komentarz

Dzień przed egzaminem cóż za ciekawe zjawisko… Można powiedzieć normalny dzień wszystko dzieje się jak zawsze słońce wschodzi jak co dzień, ale jednak…

Ranek przywitał mnie rewelacyjnym słonecznym i chłodnym powiewem… Niezwykle miła rozmowa tuż po przebudzeniu jedynie dopełniła radosny nastrój tego dnia.

Szybka podróż po niezwykle potrzebne i niezbędne do dalszej dzisiejszej egzystencji zakupy sprawiła kolejna radość… Jak zwykle miłe i chętne do każdej pomocy znajome ekspedientki sprawiły mi wiele śmiechu i radości…

Dzień zapowiadał się pracowicie w związku z wczorajszymi rozterkami…

Jednak pokusa skosztowania smakołyków, które z takim zapałem staranie wybierałem przeważyła… Długie i niesamowicie przyjemne godziny z pysznym jedzeniem i deserami, dopełnione rewelacyjna wprost nieopisaną muzyka, ładowały we mnie akumulatory na dalsza część dnia…

Po tak mile spędzanym czasie chańbą było by zabrać się do pracy bez porządnej drzemki. Po paru niesamowitych snach jednak uświadomiłem sobie, iż większa część dnia upłynęłe…

Praca czekała i patrzyła na mnie z boku łaskawym okiem….

Wiec by nie była zbyt samotna zająłem się nią troskliwe i z uczuciem… Materiał z trzech lat ułożony w równe wieże naprawdę imponująco prezentował. Nie wyglądał już tak strasznie i złowrogo jak poprzedniego dnia…

Wchłonięcie zajmie mi pewnie jeszcze reszte zbliżającej się nocy. Jednak energia jaką dziś zyskałem starczy ponad to…

W dźwiękach odkryć dzisiejszych kontynuuje przyswajanie…

Kolejny dzień

•luty 2, 2008 • Dodaj komentarz

Poranek wybudził się z świadomością czekającej na mnie pracy.

Pobudka planowana na 10:00 zakończyła się fiaskiem. Mimowolnie umysł i ciało pragnęło wrócić do krainy snów by tam odpocząć jak zawsze… By dokończyć sen…

Nagle jednak zapragnąłem wstać niestety entuzjazm nie trwał długo.. pustka w mieszkaniu cisza… ogarnęły mnie z każdej strony, wczorajsza noc nie skończyła się miłym akcentem, oczekując na reakcje kolejnego dnia w niepokoju szukałem kolejnych odkryć muzycznych…

Niepokój jednak wzmaga się z każda mijająca minutą, czas by zabrać się za obowiązki niemiłosiernie upływa… ale nie mogę zacząć wiem iż powinienem to ważne i może zaważyć na wszystkim co dla mnie istotne.

Jednak dalej siedzę i zafascynowany nowościami, wydarzeniami staram się oszukać własny umysł. “jest jeszcze czas, dasz rade, będzie dobrze”. Optymizm w gruncie rzeczy jest dobry ale jak to ze wszystkim bywa z umiarem stosowany daje najlepsze efekty.

Postanowienie zabieram się do pracy…

Do usłyszenie niedługo…

23:00

Praca niestety nie została zrealizowana… Robiłem wszystko by nie zabrać się do pracy którą zaplanowałem. Za to pokój lśni, notatki wszystkie poukładane, muzyki nowej wiele na dysku… Kolejne muzyczne odkrycie… kolejne niesamowite dźwięki do kolekcji. Chyba poznałem wszystkie aktualne wiadomości ze świata i z Polski.

Kolejna wymówka nasunęła się sama od współlokatora przyszli znajomi oglądać film wiec nieprzeszkadzając zagłębie się w niemy film patrząc jak czas ucieka…

Świta mi jedna pozytywna myśl, jutro kolejny dzień.. kolejne cenne godziny, które po postaram się wykorzystać jak najefektywniej…

Jak zawsze wszytko na ostatnią chwile, chyba inaczej już nie potrafię… Przedemna kolejna piękna noc…

Witam

•luty 1, 2008 • Dodaj komentarz

Czas rozpocząć przygodę z Blogiem.

Od wielu dni planowałem założyć stronę, która pokaże kawałek prawdziwego Vlk-a…

Sprawdźmy czy uda nam się odpowiedzieć na parę zasadniczych pytań…

Co zyskamy lub stracimy pokazując to jak zawiłe i pokręcone ścieżki Vlka…

Zakładam blog pod wpływem impulsu. Czas pokaże w jakiej formie i jak poprowadzę ten blog.